Planeta Wikimedia

lipiec 24, 2008

Kpjas

Wikipedia - skostniałym molochem ?

Jedną z egzekwowanych zasad Wikipedii jest encyklopedyczność - temat hasła powinien "nadawać się do encyklopedii", być tego godnym i zainteresować szersze grono czytelników. Nie chcemy żeby Wikipedia była miejscem na publikowanie artykułów będącymi na przykład biogramami gimnazjalistów, opisami amatorskich zespołów muzycznych skrzykniętych przez kolegów z podwórka, czy sklepiku na rogu ulicy.
Zasada z gruntu słuszna, aczkolwiek kontrowersyjna kiedy dojdzie się do szczegółów ustalania co jest dla kogo encyklopedyczne. Tarcia na tym tle spowodowały wyodrębnienie 2 przeciwstawnych frakcji: delecjonistów i inluzjonistów. Być może delecjoniści dostali niespodziewany cios nożem w plecy... Amerykańska firma Y Combinator, która dostarcza kapitał i know-how nowym firmom internetowym. Na swoim blogu szuka kogoś, kto stworzy bardziej otwartą alternatywę dla Wikipedii, gdzie wszelkie artykuły będą uprawnione także te zawierające informacje przydatne tylko paru ludziom na świecie.

Ciekawy cytat:

"There is room to do to Wikipedia what Wikipedia did to Britannica."


"Wykręcić Wikipedii taki numer jaki ona wykręciła Britannice." (luźne tłumaczenie)

by Kpjas (noreply@blogger.com) at lipiec 24, 2008 10:02

Alternatywne metody komunikacji

Swego czasu zastanawiałem się czy Wikiprojektom nie przydałaby się jakaś dodatkowe platformy społecznej współpracy i komunikacji - poza oczywiście tymi dostępnymi w Wikipedii.

Coś jakby w jednym miejscu:

  • system stron wiki
  • kanał IRC-a
  • lub instant messenger
  • twitter
  • wykrywanie kto jest na jakiejś stronie pod opieką Wikiprojektu i dostępny chat do tych osób


Ostatnio wpadła mi w oko inicjatywa pewnego Wikiprojektu z angielskiej Wikipedii. Może nie jest dokładnie to o co mi chodziło, ale świadczy być może o tym, że rzeczywiście coś by się przydało.

Projekt o którym piszę toWikiprojekt Oregon

Oprócz typowych stron Wikiprojektu i Portalu Oregon mają:

by Kpjas (noreply@blogger.com) at lipiec 24, 2008 10:02

Rdrozd

Rewelacyjny Jing Project

O serwisie Jing Project i programie Jing czytałem entuzjastyczne opinie już wcześniej, dzisiaj zachęcony przez notkę Pawła Wimmera postanowiłem ściągnąć sobie ten darmowy program i zarejestrować się w serwisie.

Jing pozwala na nagrywanie krótkich filmów instruktażowych obejmujących fragmenty ekranu komputera — czyli screencastów. Możemy je sobie ściągnąć do siebie, wstawić na FTP, albo skorzystać z serwera screencast.com na którym dostajemy darmowe 2GB przestrzeni.

Nagrałem przykładową instrukcję jak dodawać linki do artykułów na Wikipedii.

Celowo nie osadziłem filmu na blogu, ma on bowiem dość dużą rozdzielczość 890×663. Nie widać praktycznie żadnej kompresji, może tylko trochę mało płynny ruch. Przy tym sam plik jest niewielki (8MB). Dźwięk brzmi trochę gorzej (tu częściowo wina mojego mikrofonu), ale słuchać się da.

Obsługa programu jest super-prosta: dwa kliknięcia do nagrywania. Choć nie ustrzeżono się błędu — po tym gdy wysłałem plik na screencast.com, nie mam pojęcia jak go ściągnąć i wykorzystać lokalnie (ale znalazłem na dysku w folderze: \Ustawienia lokalne\Dane aplikacji\TechSmith\Jing\DataStore\).

Kilka ograniczeń Jinga:

  • Maksymalna długość filmu to 5 minut — ale może to też zachęta, aby się streszczać i trudniejsze tematy rozbijać na pojedyncze filmy.
  • Dla użytkowników JInga screencast.com daje 2GB transferu miesięcznie. Nietrudno policzyć, że po 250 obejrzeniach powyższego filmu transfer się wyczerpie. O tym trzeba pamiętać publikując nagrania. Można oczywiście wstawić film na swoim serwerze, albo dokupić w serwisie dodatkowe gigabajty.

Tak czy inaczej, świetne narzędzie, którego wykorzystanie może być bardzo szerokie. Nagrywanie screencastów jeszcze nigdy nie było tak proste. Polecam. ;-)

by Robert Drózd at lipiec 24, 2008 08:24

lipiec 19, 2008

WarX

Dalsze przemyślenia o nowelizacji...

Cztery rzeczy chodzą mi obecnie po głowie:
  • Lobbyści dożą do tego, aby złamanie praw autorskich było regulowane przez Kodeks Karny, oznaczeć to będzie, że bardziej będzie się opłacać (ryzyko kary) ukraść płytę z muzyką ze sklepu, niż ściągnąć ją z internetu . Zatanawiałem się dlaczego tak ma być i wymyśliłem: za płytę w sklepie wynagrodzenie Twórca już otrzymał (sklepikarz zapłaci za nią hurtownikowi nawet jeżeli ją straci, a nie sprzeda), a taki np. ZAiKS, któremu marzą się kary z KK jest stowarzyszeniem Twórców, a nie sklepikarzy, więc literalnie wisi mu los sklepikarza okradanego z materialnej własności intelektualnej .
  • Zastanawiam się dlaczego złodziejowi samochodów nie zabiera się prawa jazdy oraz nie zakazuje korzystania z dróg publicznych skoro musiał z nich skorzystać przy kradzierzy, a w przypadku osób wymieniających się mp3 w sieci postuluje się karne odcinanie internetu. Podobnych analogii, w których następuje strata dóbr materialnych (która jest na pewno bardziej dotkliwa dla posiadacza niż piracenie mp3 ), a w których nie karze się przez odcięcie można znaleźć więcej. Skąd się bierze więc taka srogość kar w tak błahej sprawie? Czyżby lobby hurtowników praw autorskich było silniejsze niż lobby posiadaczy samochodów, czy osiedlowych spożywczaków.
  • Po co jest dozwolony użytek? Tak sobie kombinuję, że dozwolony użytek jest po to, aby ułatwić życie obywatelom . Wyobraźmy sobie, że w ogóle nie ma dozwolonego użytku: kupuję sobie płytę z muzyką mojej ulubionej kapelki metalowej, robię sobie z niej mp3 (zakładając, że nie ma DRM, które by mnie powstrzymało, albo potrafię je przełamać - co zwykle jest bardzo proste pomimo ustawowej nazwy skutecznych zabezpieczeń technicznych ). Teraz mam wybór: albo używam płyty, albo mp3 - nie mam licencji na posiadanie 2 kopii tej muzyki, ani tym bardziej nie mam licencji na to, aby jeden z tych nośników dać mojej dziewczynie (która ze mną mieszka), aby i ona posłuchała. Ponieważ dozwolony użytek jako zamocowany w ustawie jest silniejszy , niż licencja udzielona przez właściciela praw autorskich jego brak mógłby spowodować, że dodatkowo kupując płytę nie mógłbym odtwarzać jej w obecności znajomych bez zakupu dodatkowej licencji multi-user!!! Jeżeli ktoś myśli, że jest to niemożliwe, to jest w błędzie - wytwórnie muzyczne i organizacje zarządzania prawami autorskimi wbrew własnym zapewnieniom nie są mecenasami sztuki, tylko spółkami nastawionymi na maksymalizację swoich profitów, więc każda dziedzina zarabiania nie ograniczona ustawowo zostanie prędzej czy później wykorzystana.
  • Dlaczego Twórcy (do których poniekąd i ja się zaliczam z racji zawodu oraz uczestnictwa w projekcie Wikipedii) są kastą uprzywilejowaną w Polsce (i na świecie)? Kiedy stolarz robi stołek, a następnie go sprzedaje komuś, to nie może mu potem cofnąć licencji na siedzenie na tym stołku. Tym bardziej nie może pozostawić swoim dzieciom obowiązującego przez 70 lat prawa do udzielania licencji do siedzenia na tym stołku!

by wiki.warx@NOSPAM.gazeta.pl at lipiec 19, 2008 09:02

lipiec 18, 2008

Wykop (Wikipedia)

Czekają nas wielkie zmiany w Wikipedii

Zarząd Wikipedii szuka sposobu na ukrócenie działań wandali. Wygląda na to, że cecha, dzięki której Wikipedia zyskała taką popularność - wolność - zostanie ograniczona.

lipiec 18, 2008 07:08

lipiec 17, 2008

WarX

Duża nowelizacja prawa autorskiego

Nie od dziś wiadomo, że Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przygotowuje nowelizację ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (choćby artykuł w GW - link ). Jak nietrudno się domyśleć z tej okazji do Ministra ustawiają się kolejki niezależnych ekspertów, dla których dobro twórców jest najwyższą wartością takich jak np. ZAiKS (który przegrał w sądzie sprawę założoną przez Brathanki, którym się nie podobał zakres ochrony narzucany przez ZAiKS),  czy też KOPIPOL (który nie chce wypłacić VaGli należnego ustawowo wynagrodzenia, bo jest zbyt małym elementem rynku).

Jak nietrudno się domyśleć jeżeli Ministerstwo posłucha jedynie takich doradców, to już niedługo okaże się, że okres ochrony PA to nie 70 lat po śmierci twórcy (oraz czas jego życia), ale nieskończoność (co jest na rękę wydawnictwom, które za grosze odkupują od twórców prawa, a potem same korzystają z tych +70 lat, zamiast twórców, których to miało chronić). Faktyczny pomysł jest taki, aby przedłużyć ochronę o jeszcze 20 lat, co będzie na pewno oznaczało przymus skasowania ogromnej ilości materiałów zamieszczonych w Wikipedii a stworzonych przez twórców, którzy zmarli w latach 1917-1937, itp.

Prócz wydłużenia ochrony lobbyści chcieliby również ograniczenia dozwolonego użytku (który umożliwia nam np. zgranie mp3 z płyty od siostry, czy kolegi) oraz podciągnięcie pod kodeks karny naruszeń praw autorskich (obecnie złamanie PA jest ścigane na wniosek pokrzywdzonego, a ma być z urzędu).

Ciekawe, czy ci, którzy tak bardzo chcą wymienionych zmian, a sami na potęgę kradną cudzą własność intelektualną tak samo chętnie będę stawali przed sądem z tego powodu ;)

ps. Ktoś sprytnie zauważył, że jak wszytsko pójdzie po myśli lobbystów, to mniejszym przestępstwem będzie ukraść płytę ze sklepu, niż ściągnąć ją z internetu ... (a według mnie posiadanie nielegalnych mp3 będzie o wiele srożej karane niż posiadanie nielegalnego pistoletu).

by wiki.warx@NOSPAM.gazeta.pl at lipiec 17, 2008 12:44

lipiec 15, 2008

WikiKrytyk

“Kapitał intelektualny Polski”?!


Wikipedyści uwielbiają się (pseudo)intelektualnie masturbować, wynajdując i zachwycając się różnymi pochlebnymi materiałami o Wikipedii poza nią (chociaż i tak się zazwyczaj okazuje, że te pochlebstwa są inspirowane tak naprawdę przez jakiegoś wikipedystę lub ich naiwnego zwolennika — i tym razem najwyraźniej nie jest inaczej).

Przeglądając listę wikipl-l (z której zostałem bezceremonialnie wywalony, ale o tym innym razem) natrafiłem na ten post Polimerka, który wskazuje na raport "o kapitale intelektualnym Polski". Raport jest dostępny jako plik .pdf (ok. 11-12 MB), a także w wersji do przeglądania w przeglądarce www. Mowa jest też w nim o Wikipedii (w .pdfie na stronie 3 jest podany adres hasła :en:Green paper oraz na stronie 118 jest mniej-więcej to, co jest na stronie, do której link podałem wcześniej). Zacytuję inkryminowany fragment:

Przykładem projektu przełamującego w Polsce bariery dla otwartości i współpracy jest polska Wikipedia. Przez siedem lat od jej powstania kilkanaście tysięcy osób stworzyło prawie pół miliona artykułów, a dwa tysiące z nich pracuje nad encyklopedią regularnie.

Hehe, niektórzy pracują nawet bardziej "regularnie" niżby sami chcieli (bo się np. uzależnili).

Współtworzona przez społeczność wolontariuszy i swobodnie dostępna, Wikipedia jest wzorcowym przykładem zaangażowania obywatelskiego w społeczeństwie wiedzy.

Cóż, napiszę tylko tyle, bo mi opadły wszystkie kończyny: miałem trochę do czynienia z tym "wzorcowym przykładem zaangażowania obywatelskiego w społeczeństwie wiedzy" i jeśli sobie pomyślę, że tego typu niepełnosprytne raporty są współfinansowane z pieniędzy podatników, to robi mi się niedobrze.

by wikikrytyk at lipiec 15, 2008 12:32

lipiec 07, 2008

Adam Dziura

Wikipedia PL już nie czwarta...

Na stronach meta Wikipedii odbywa się głosowanie dotyczące sposobu porównywania wielkości encyklopedii (jej poszczególnych wersji językowych). Obecnie takim kryterium jest liczba artykułów - dzięki temu polska Wikipedia jest na 4 miejscu. Nowymi propozycjami są m.in.: liczba osób mówiacych danym językiem, ilość odsłon, ilość odsłon/ilość artykułów itp. W każdym wypadku Wikipedia spada ze swojego czwartego miejsca.

Czy dobrze? Pewnie bardziej sprawiedliwie, ale trudniej będzie zwykłym czytelnikom zrozumieć dlaczego jakaś tam encyklopedia jest niżej mimo, że ma wiecej artykułów. A jak wprowadzone zostanie jakieś kombinowane kryterium (coś przez coś) to jeszcze bedzie trudniej zrozumieć kolejność... Jak ktoś chce, może sobie podyskutować. Tak, wiem... Polska Wikipedię nazywają niektórzy botopedią ;)

Zobacz też: kolejność po zmianach.

by adziura@NOSPAM.gazeta.pl at lipiec 07, 2008 04:06

lipiec 04, 2008

Rdrozd

Pijarowcy + Wikipedia = związek tak często toksyczny

Bardzo trudno niektórym ludziom zrozumieć jest, że Wikipedia to sieciowa encyklopedia. I że choć jest encyklopedią wolną — każdy może dodać informacje, to nie mogą być to informacje dowolne, bo pamiętamy czym Wikipedia nie jest.

Szczególne problemy są z ludźmi, którym się wydaje, że dzięki Wikipedii będą mieli darmową promocję swojej firmy, osoby, produktów albo usług.

Codziennie zdarza się kilka — kilkanaście prób dołożenia treści zdecydowanie reklamowej. Najczęściej zostaje po prostu przeklejona informacja prasowa — a w przypadku biogramów życiorys ze strony www. Jednak Wikipedyści czuwają i tego typu treści są dosyć szybko usuwane.

Zajrzałem pewnego ranka — widzę, że nowo zarejestrowany użytkownik mocno przerabia stronę pewnego radia. Dodał informacje o warunkach reklamy, jakieś ilustracje i logo radia (loga jako grafiki nie objęte „wolną licencją” na Wikipedii być nie mogą, bo przecież radio nie będzie chciało się zrzec majątkowych praw autorskich?). Usunąłem wszystko co było niezgodne z naszymi zasadami i poinformowałem autora. Po paru  minutach na GG zaczepia mnie ów autor i przyznaje, że pracuje dla radia, ale co on ma zrobić bo „szef mu kazał i naciska”. Trochę trudno było wytłumaczyć, że akurat życzenia jego szefa nic a nic nas nie obchodzą. Udało się jednak dogadać i pokazać co być może, a co już nie.

PR-owcy bywają bezczelni. Istnieje sobie taki portalik na tematy „Moda, filmiki, trendy, skandale, prowokacja, fashion, kluby, celebrities, randki, sex, design, muzyka, gwiazdy” (z tytułu strony). Przedstawiciel agencji dodał mocno reklamowy opis portalu. Został on dosyć szybko usunięty jako niespełniający zasad encyklopedyczności stron internetowych. Wymagają one między innymi, aby strona, opisana w encyklopedii była na tyle ważna, zauważalna i opisywana, że należy jej się osobny artykuł.

Autor napisał do administratora, pytając — skoro na Wikipedii jest grono.net to dlaczego my nie możemy? Dostał odpowiedź odsyłającą do powyższych zasad. Zareagował na to w sposób następujący.

jesteśmy poważną agencją marketingu interaktywnego, twórcą innowacyjnych rozwiązań społecznościowych. Tego typu działania narażają instytucję przez Pana reprezentowaną na negatywny PR — ponieważ nie jest Pan jedynym jej reprezentantem, prosimy o wyjaśnienia zaistniałej sytuacji. Wprzeciwnym razie będziemy zmuszeni interweniować wyżej.

Nie wiem czy interweniował, w każdym razie został zignorowany. Być może teraz siedzi na jakimś forum i narzeka, jaka ta polska Wikipedia jest denna.

Ktoś mógłby powiedzieć — no tak, ale ów administrator też nie zachował się w porządku, bo powinien „współpracować” z tym panem w kwestii pozytywnego rozwiązania problemu. Być może. Zważmy jednak na to, że takich interwencji jest wiele, a wikipedyści poświęcają na nie swój wolny czas. Można wskazać na zasady i strony pomocy, które np. regulują sposób dyskusji w przestrzeni publicznej Wikipedii — i tyle pozostaje. Jeśli ktoś chce się promować przy pomocy encyklopedii (a my mu na to nie pozwalamy) jest to problem jego, a nie nasz.

Dodam, że zdarzało się, że wiedząc o mojej wikipedyjnej karierze, kontaktowali się ze mną niektórzy moi klienci, prosząc o pomoc czy interwencje w jakiejś sprawie. Zwykle chodziło albo linki do ich stron, albo artykuły o ich produktach. Za każdym razem przekonywałem ich, że taki „lobbying” nie jest dobrą metodą na dostanie się do encyklopedii, bo nawet jeśli ja pomogę, to jeśli coś będzie niezgodne z zasadami to i tak zostanie usunięte. Nie mówiąc o tym, że nie po to wybrano mnie na administratora polskiej Wikipedii, abym miał pomagać w jej niszczeniu. W paru przypadkach udało się jednak dojść do jakiegoś rozwiązania — klient wreszcie rozumiał, jak może przyczynić się do wzbogacenia encyklopedii, a jednocześnie samodzielnie na tym skorzystać.

O tym, jak całkowicie legalnie wykorzystać Wikipedię w PR, może któregoś dnia napiszę. :-)

by Robert Drózd at lipiec 04, 2008 01:34

lipiec 01, 2008

Blog Wikisłownika

Dobre hasło/Złe hasło

Ostatni post Radomila podsunął mi pewien pomysł. Pomyślałem o systemie oceniania haseł. Moja wizja jest taka, żeby przy każdej sekcji języka (obok "edytuj") dodać znaki (napisy?, grafika?) dające możliwość oceny danego hasła. Zaleta jest taka, że takie hasło będzie mógł szybko ocenić każdy odwiedzający. Nie da się ukryć, że większość naszych haseł to stuby, więc przy sprawdzaniu takich haseł nie byłoby problemu. Gdzie zbierać wszystkie kliknięcia dla danego hasła...? Jak określić wartość takich statystyk gdy kilka osób kliknie sobie "dla jaj"...? Tego jeszcze nie przemyślałem. Propozycje mile widziane. Również znajomych z Wikipedii. Może to i zbyt futurystyczny pomysł, ale wolałem napisać, bo może ktoś na coś wpadnie ciekawego.

by Equadus (noreply@blogger.com) at lipiec 01, 2008 09:07

czerwiec 30, 2008

Adam Dziura

Wakacje z Wikipedią + spotkanie w Chorzowie

Oj dawno, nie było wpisu Wikipediowego. No to dziś informacja o Wakacjach z Wikipedią.

Wakacje to czas wolny od zajęć, ale nie dla wikipedystów :) Studenci, uczniowie, nauczyciele, w tym także akademiccy mają w końcu nieco więcej czasu na to, by zająć się poważniej działaniem na Wikipedii. Część z nas wyjeżdża w różne ciekawe miejsca, gdzie można i zebrać dodatkowe informacje do uzupełniania artykułów (oczywiście w sensie wartościowej literatury i innych dokumentów) i wykonać potrzebne zdjęcia. No i w końcu to też okres, w którym warto się spotkać poza siecią.

Na tej stronie na każdy tydzień wakacji (studenci mają wakacje do końca września) będzie przedstawiona konkretna inicjatywa związana z działaniami na Wikipedii.

Jeżeli jesteś niedoświadczonym użytkownikiem, możesz poprosić wikipedystę, który poprowadzi przez zaułki Wikipedii prawie za rękę :) Naprawdę warto skorzystać.

A 5 lipca w Chorzowie odbędzie się spotkanie wikipedystów przy grillu. Takie mniej formalne. Pewnie przy piwie, krupnioku itp. ;) Jak coś to osoby zainteresowane niech się wpiszą na stronie.

by adziura@NOSPAM.gazeta.pl at czerwiec 30, 2008 09:05

czerwiec 29, 2008

Radomil

Wikipedia: Gdzie Jesteśmy

Trochę na kanwie GDJ chciałbym zastanowić się jak zbadać gdzie właściwie jest Wikipedia. Bo, niestety, moim zdaniem projekt ten wbrew nazwie nie odpowiada na to pytanie.

Problem z tym jest jeden, Wikipedia to duży twór dynamicznie zmieniający się, edytowany przez setki wikipedystów, z których każdy ma odmienną wizję Wikipedii. Zatem można chyba z powodzeniem założyć, że do naszego projektu z pełnym powodzeniem można zastosować zasadę nieoznaczoności Heisenberga. Założenie takie stwarza tylko dwie praktyczne możliwości badania "gdzie jest Wikipedia".

1. Badamy wybrany losowo, niewielki fragment.Wielkość fragmentu definiuje nasza możliwość do ogarnięcia go w możliwie krótkim czasie. Co więcej boty mogą nam tu jedynie trochę pomóc. Ocena wartości danego hasła i tak spoczywa przede wszystkim na czynniku ludzkim. Czas jest natomiast ważny, gdyż ocena może się zdezaktualizować przed zakończeniem badania. Im szybciej badanie sie zakończy tym mniejsza część oceny będzie odnosiła się do wersji historycznej.

2. Posługujemy się tylko ogólnikami nie wnikając do poszczególnych haseł. Ta metoda przydatna jest do analizy takich elementów jak kategorie. Analiza ich układu, przy znacznie wydajniejszej pracy botów niż przy poprzedniej metodzie, pozwoliłaby nam zorientować się czy mamy do czynienia z, jak to określił chyba Polimerek, lasem porastającym zbocza wzgórz, czy raczej z gęstwą płożących się pnączy wspinających się po rozrzuconych rzadko drzewach i duszących je pod własnym ciężarem.

A teraz trochę krytyki proponowanego, wzorowanego na anglojęzycznej Wikipedii, systemu oceny jakości. W założeniach jest to niby logiczne - każdy artykuł ma ocenę opartą na jasnych kryteriach, a każda edycja zmieniająca jakość jest natychmiast odnotowywana w odpowiednim szablonie. Ale niestety praktyka nasuwa następujące problemy:

1. Kryteria oceny nie są jasne. Zawierają takie kryteria jak "dość przejrzysta" prezentacja materiału itd. (np. w Wikiprojekcie:Biblia).

2. Nie każdy (w tym ja) ma ochotę bawić się w ocenianie jakości artykułu, w związku z tym, ktoś musi te artykuły obserwować i oceniać, jest to w związku z tym marnowaniem skromnych zasobów ludzkich. A przy właśnie tych skromnych zasobach zadanie wręcz niewykonalne.

by radomil (noreply@blogger.com) at czerwiec 29, 2008 05:52

czerwiec 26, 2008

Polimerek

Kryzys medalowy

Tzw artykuły medalowe w Wikipedii, to takie które mają być najlepsze z najlepszych i spełniać wszelkie zasady i zalecenia, co jest ostatnio niemal niewykonalne, gdyż liczba, objętość i złożoność tych zasad i zaleceń jest równa mniej więcej 500 stronicowemu, 3-tomowego podręcznikowi do chemii fizycznej, z którego się kiedyś uczyłem na III roku studiów. W dodatku te zasady i zalecenia ciągle ewoluują, więc artykuły, którym kiedyś przyznano medal mogą go mieć w każdej chwili odebrany.

Artykuły na medal dostają tenże po głosowaniu i dyskusji, która trwa miesiąc. Największą nagrodą dla autorów tych artykułów jest to, że trafiają one na stronę główną Wikipedii.

Na początku działania tego mechanizmu było tak, że artykuły medalowe trafiały na główną wg widzi mi się wikipedystów. Po prostu jak ktoś uznał, że jeden wisi już za długo do wstawiał następny wg. własnego wyboru.

Potem trzeba było wprowadzić w tym pewien porządek i medalowe trafiały na główną raz w tygodniu wg takiego klucza, aby wszystkie dziedziny były mniej więcej równo reprezentowane. Gdy medalowych zrobiło się więcej były one zmieniane raz na trzy dni, a potem codziennie.

Tempo codzienne okazało się jednak zbyt szybkie - zwłaszcza ostatnio, gdyż liczba artykułów zgłoszonych do odebrania medalu i tych które mają szanse dostać medal jest niemal identyczna. Stąd od ładnych kilku miesięcy liczba medalowych oscyluje wokół 340 bez wyraźnych tendencji zwyżkowych, w związku z czym liczba tych, które jeszcze nie trafiły na główną stopniowo topnieje. Obecnie jest ich 27. 4 zgłoszone są do usunięcia, 11 do medalu, ale z tych 11 do medalu realną szansę na uzyskanie tego statusu mają obecnie też 4. A zatem artykułów na główną starczy jeszcze na 4 tygodnie po czym zrobi się problem co dalej?

by Polimerek (noreply@blogger.com) at czerwiec 26, 2008 04:36

czerwiec 25, 2008

Wykop (Wikipedia)

Dlaczego Wikipedii wystarczy 300 serwerów, a Microsoft potrzebuje ich 300 000?

Wikipedia musi sobie radzić bez wielkich zastrzyków gotówki. Utrzymanie takiej infrastruktury sieciowej wiąże się w ich wypadku ze sprytem, wiedzą i poziomem zaawansowania ich inżynierów. Podczas gdy jedna z najczęściej odwiedzanych witryn świata ma 300 serwerów, nowa witryna Microsoftu o podobnym ruchu potrzebuje ich aż 300 tysięcy!

czerwiec 25, 2008 04:21

czerwiec 24, 2008

WarX

Po co jest sport?

W tym roku odbywają się co najmniej dwie wielkie imprezy sportowe (a przynajmniej takie, które przyciągają uwagę dużej części ludzkości posiadającej dostęp do mediów) - Euro 2008 i LIO 2008 w Pekinie.

Obie te imprezy mają cechę wspólną - są do bólu skomercjalizowane i emocje sportowe są tylko i wyłącznie metodą biznesową, a nie celem samym w sobie. Z tego co pamiętam (nie chce mi się szukać artykułów, aby podać tutaj referencje) na Euro nie wolno: wnosić na stadiony ''przedmiotów noszących znamiona materiałów reklamowych przedsiębiorstw nie będących oficjalnymi partnerami UEFA'', ''robić zdjęć do celów innych niż osobiste bez akredytacji'', ''używać ekranów o przekątnej większej niż ustalony limit, jeżeli lokal nie należy do sieci związanej z browarem będącym głównym sponsorem'' (pomimo obowiązku zapłacenia dodatkowych opłat nadawcy sygnału telewizyjnego niezależnie od wielkości ekranu)... Na LIO z tego z pamiętam akredytowanym dziennikarzom (ani kibicom) nie wolno blogować na temat Olimpiady (o ograniczeniach związanych z cenzurą nawet nie wspominam).

Kultura to jest ''coś co nam się po prostu przytrafia'' - nie da się zagrabić całej kultury, bo zawsze powstanie jakaś ''alternatywna'', niezależna od grabiących (nie mówiąc o niepoliczalnej ilości kultury, której nawet nie uznają potencjalni komercyjni grabiciele). Aby sport w ten sposób na nas oddziaływał niestety musi mieć organizatora - fajnie zagrać z kolegami w piłkę, czy pośmigać na rolkach, ale już patrzenie na dzieciaki grające przed szkołą nie wprowadza nas w taki stan jak relacje z Euro (chyba dlatego, że grające dzieciaki są anonimowe i nie można się z nimi utożsamiać, ani tym bardziej utożsamiać z nimi naszych ''wrogów'').

Ciekawe, czy w przyszłości doświadczymy ''sportu alternatywnego'' - od amatorów dla amatorów, ale za to bez ograniczeń licencyjnych?

by wiki.warx@NOSPAM.gazeta.pl at czerwiec 24, 2008 10:45